 (...) W tej muzyce przegląda się jak w lustrze cała jazzowa tradycja saksofonu: Getza, Coltrane'a. Redmana (ojca), Golsona i Hendersona. Cieślikowski na kanwie brzemień - kanonu stworzył swój sound, klimat, jest też niepowtarzalny typowy dlań duch natchnionej improwizacji. Jest w tej muzyce wielkie ciepło, słychać, ze powstaje ona z miłości do jazzu. To na pewno jedna z najlepszych płyt saksofonowych, jakie słyszałem w tym roku, bez względu na kraj, z którego album przybywa. Rzecz światowa!
Piotr Iwicki – Jazz Forum, 2009, recenzja płyty "Alchemy of Soul" - czytaj całość
(...) Cieszę się, że Piotrek Cieślikowski drugi raz staje u boku Scotta Hamiltona. Staje jak równy z równym. Są obok siebie na scenie, grają na tych samych instrumentach, instrumentach powiedzmy szcerze, niewielu gigantów światowego jazzu pozwoliłoby stanąć obok siebie muzykowi grającemu na tym samym instrumencie. Piotr Cieślikowski który stanął u boku mistrza pokazał, że nie jest ani lepszym, ani gorszym saksofonistą. Jest po prostu saksofonistą świetnym i możemy tylko żałować, że żyjemy w takim kraju, gdzie wielkie wytwórnie pytają się najpierw ile tego się sprzeda, a nie pytają się o to, czy to będzie piękna muzyka.
Piotr Bałtroczyk – PEGAZ, 5 kwietnia 2004
(...) Na saksofonie tenorowym najlepiej grywać eteryczne ballady z przedmuchem powietrza, z seksualną wręcz afektacją. Właśnie tak w miniony weekend zagrali Hamilton i Cieślikowski. Między saksofonistami czuć było nieczęsto spotykane poza zmysłowe porozumienie. Gdy na scenie staje dwóch muzyków grających na tych samych instrumentach, łatwo o rywalizację, mimowolne wyścigi i popisy jazzowej erudycji. Hamilton i "Bocian" nawet na moment nie zbliżyli się do tej rafy. Dostaliśmy za to sześć kwadransów znakomitego jazzu – czegoś, co nie często rozbrzmiewa z polskich estrad.
Piotr Iwicki – Gazeta Wyborcza – sierpień 2001
(...) Bohater wieczoru Piotr "Bocian" Cieślikowski kolejny raz udowodnił, że jest już czolowym specem od saksofonu tenorowego w naszym kraju(...) Cieślikowski nie stara się być saksofonistą modnym, ale dobrym.pielęgnuje tradycje starych mistrzów, choć w sobotę czasami słychać było charakterystyczną nutkę shorterowską i barwy bliskie Stanowi Getzowi. To dobrze, bowiem na tle wszechogarniającej nas mody na "Breckerów", "Sanbornów" i "Redmanów" pielęgnowanie tradycji sprzed ery neobopu jest cenne jak złoto.
Piotr Iwicki – Gazeta Wyborcza 1997 – recenzja z koncertu z "Akwarium"
(...) Niedawna wizyta za oceanem, współpraca z wybornymi pedagogami, teoretykami jazzu i wybitnymi muzykami, nauczyła go bardzo wiele. Po pierwsze: Cieślikowski szanuje nuty, nie gra dźwiękowych kaskad, ale smakowite frazy. Po drugie: jego frazy są jego autorskimi frazami. Na próżno byłoby szukać cytatów z cudzych solówek czy manierycznych zagrywek słynnych tenorzystów. Cieślikowski to jazzowa elegancja, kwintesencja swingującego grania – dusza i dźwięki prosto z serca. (...)
Piotr Iwicki – Gazeta Wyborcza 1999 – recenzja z koncertu z "Akwarium"
(...) Tym razem zagra kwartet Piotra "Bociana" Cieślikowskiego, saksofonisty, o którym na naszych łamach pisaliśmy już wielokrotnie, wyłącznie w superlatywach. To obok Mariusza "Faziego" Mielczanka i Adama Pierończyka najwybitniejszy saksofonista młodego pokolenia. Co najważniejsze, będąc specem od saksofonu tenorowego, nie stara się być kolejnym Michaelem Breckerem. "Bocian" to raczej Zoot Sims czy Stan Getz, jednym słowem nostalgiczny, pastelowy poeta tego instrumentu. (...)
Piotr Iwicki – Gazeta Wyborcza listopad 2000 recenzja z koncertu zaduszkowego w Jazz Clubie Rynek
|